bardzo wtórny wpis

„Fantastyczny festiwal, kopiuje rozwiązania najlepszych tego typy wydarzeń z całego świata.” – czytaliście kiedyś taką recenzję? Może spotkaliście się z opinią: „Ta organizacja powiela dobre projekty zrobione wcześniej przez innych. Brawo!”. Nie? To może chociaż widzieliście regulamin konkursu grantowego, w którym zamiast punktów za „kreatywność” lub „nowatorski wymiar” była premia za „udane kopiowanie sprawdzonych rozwiązań”?

Nie wchodząc w głębokie kulturowe rozważania o współczesnym przymusie kreatywności, łatwo zauważyć, że media i decydenci pochwalą raczej za oryginalność i nowość niż za korzystanie z cudzych rozwiązań. Nawet jeśli sprawdzonych, skutecznych, na wszelkie sposoby korzystnych. Niechęć do kopiowania przyjmuje ekstremalne formy w ocenie sztuki. Wskazanie braku oryginalności zawsze będzie zarzutem, nigdy pochwałą.

Kopiowanie budzi opór także przy tworzeniu projektów kulturalnych. Powstają kolejne katalogi dobrych praktyk, ale prawie nikt ich nie czyta, a jak już przeczyta to nie stosuje, a nawet jeśli zastosuje, to się nie będzie tym chwalił. Lepiej zrobić coś „po raz pierwszy”. Tak to działania kulturalne i artystyczne znajdują się pod presją oryginalności.

Z pomocą mogą przyjść kultura internetu i popkultura. Kopiowanie, korzystanie z szablonów, powielanie istniejących rozwiązań w internecie jest powszechną praktyką, na ogół wartościowaną pozytywnie. Ruch creative commons działa na rzecz czynienia kopiowania łatwiejszym. Za to popkultura daje nam formaty, schematyczne fabuły, przewidywalne kino gatunkowe… (i z każdym z tych zjawisk łączę pozytywne skojarzenia, no może poza formatami teleturniejów i talent show).

O wpływie internetu na kulturę sporo się dyskutuje, ale o korzyściach z internetowego ducha kopiowania dla organizacji projektów kulturalnych nikt nie wspomina. Może jestem pierwszy? Byłoby miło, ale tym razem dokładnie wiem skąd się wziął ten wpis.

W zeszłym tygodniu brałem udział w dwóch warsztatach, które odbywały się w tym samym dniu. Pierwszy dotyczył stosowania badań w działaniach kulturalnych. Na marginesie głównego tematu prowadząca zauważyła, że animatorzy kultury mają obawę przed powtarzaniem pomysłów, jest to częsta bariera kopiowania projektów i rozwiązań. Drugi warsztat w całości dotyczył praw autorskich w kontekście licencji creative commons, domeny publicznej i otwartych zasobów. Słuchałem o tym, jak kopiować i jak ułatwić kopiowanie innym. Prowadzący zachęcał do korzystania z otwartych zasobów i do dzielenia się swoimi treściami w otwarty sposób.

Dwa odmienne warsztaty, dwie wynotowane myśli – z ich połączenia powstał ten wpis. Tekst, który możesz kopiować, rozpowszechniać i przetwarzać. Nie musisz być oryginalny.

One comment

  1. Piotr Siuda

    W świecie akademickim teoretycznie jest tak, że powielenie czyichś badań tylko po to, aby sprawdzić rezultaty (na przykład je potwierdzić) jest dozwolone. W praktyce jednak uznawane jest za coś negatywnego – no bo przecież jak można tak bezwstydnie kopiować czyjąś koncepcję, metody itd. Krytycy jakoś nie mogą sobie przypomnieć tych wszystkich książek dotyczących metodologii badań, gdzie czarno na białym jest napisane, że powtarzanie badań to rzecz wskazana. Stąd zabiegi tego typu są bardzo, ale to bardzo rzadkie. I tutaj panuje kult kreatywności i innowacyjności.